Rollercoaster - tak można by jednym słowem skomentować zeszłotygodniową dynamikę zmian cen ropy naftowej, której zmiany kursów wahały się miedzy 9 a 10 września - dla WTI: od 46,26 do 43,40 USD/bbl, a dla Brent: od 50,09 do 46,78 USD/bbl, przekładając się na kilkuprocentowe zmiany kursów. Ostatecznie w piątek wieczorem notowania lekkiej, słodkiej ropy amerykańskiej zamknęły się przy 44,77 USD/bbl, a tej wydobywanej z dna Morza Północnego przy 48,15 USD/bbl, uwidaczniając tygodniowy regres wynoszący, odpowiednio: –2,0% i –2,3%.
O ujemnych zeszłotygodniowych stopach zwrotu przesądzili zapewne analitycy Goldmana Sachsa. W piątek rano poinformowali swoich klientów o swych autorskich zapatrywaniach na rynek, gdzie potencjalnie docelowy spadek cen ropy (WTI) może dotknąć poziomu 20 dolarów. W trakcie czwartkowych notowań można było mieć przeczucie, że obserwowana dość nagła zmiana sentymentu ma jakieś inne podłoże niż tylko tzw. zmienność „samą z siebie”. Innymi słowy mogły być np. jakieś przecieki, co treści opublikowanego dzień później raportu. Co nie mniej ciekawe działo się to niemal równocześnie z tym, kiedy pojawiły się ostrzeżenia Międzynarodowej Agencji Energetycznej, sygnalizujące ewentualność zmniejszenia produkcji ropy w 2016 r., do rozmiarów najniższych od wczesnych lat 90. minionego stulecia.
W słabości, ale zdaniem niżej podpisanego – przejściowej, tkwi złoto. Ubiegłotygodniowy kurs „żółtego metalu” spadł w ramach obrotu sieciowego o –1,2%, a w handlu fixingowym o –1,6%. Rachitycznie w sieci (0,0%) i regresyjnie na fixingu (–2,0%) zachowywało się w omawianym okresie srebro. Obniżenie się cen „białego metalu” jest o tyle jest to zaskakująca, że segment metali przemysłowych w ubiegłym tygodniu wyraźnie przecież zyskiwał: aluminium (+0,6% ), cyna (+2,1%) cynk (+0,8%), miedź (Nowy Jork:+6,3%, Londyn: +3,6%), nikiel (+3,9%), ołów (+1,3%). Ów „szeroki” ruch w górę to pochodna przewidywanych już od dłuższego czasu, a wyartykułowanych w tych dniach przez Pekin zapowiedzi podjęcia kolejnych działań stymulujących koniunkturę. Jednocześnie sygnalizujących aktywność „na odcinku” infrastrukturalnym, a to m.in. oznaczać powinno inwestycje elektryfikacyjne, zatem większe zapotrzebowanie na miedziane kable.
Był to też dobry tydzień dla niemałej ilości towarów rolno – spożywczych, a szczególnie zbóż. Na tym właśnie rynku czekano przede wszystkim na piątkowy raport Amerykańskiego Departamentu Rolnictwa (USDA). Zapowiedzi o nieco mniejszych niż oczekiwano zasobach kukurydzy, przełożyły się zarówno na ubiegłotygodniowy wzrost notowań (+6,5%), jak i na podciągnięcie całego zbożowego parkietu w górę. W rezultacie: pszenica („zwykła”: +3,8%, Kansas: 1,5%), a soja (fasolka: +0,8%, śruta: +3,8%). Był to też kolejny tydzień w trakcie którego mocno pięły się notowania ryżu (+5,9%), na przestrzeni trzech minionych miesięcy łączny wzrost kursu wynosi 31%.
Z drugiej strony, entuzjastów inwestycyjnych w zboża - analitycy Rabobank przestrzegają, aby z rzeczonego raportu USDA nie wyciągać zbyt daleko idących wniosków, bo za miesiąc obraz rynku ze względu na prawdopodobne niedokładności statystyczne może być już nieco inny.
Na powiązanym (paszowo) rynku „mięsa czerwonego” ponownie traciły kursy wołowiny (młode woły: –1,6%, bydło: –4,0%), a zyskiwały, i to bardzo wyraźnie, bo aż o +9,2% kontrakty na tusze wieprzowe. Na koniec piątkowego handlu wyceniane były na 75,825 USc/lb, analitycy Societe General wprawdzie oczekują średniej ceny w 2016 na poziomie ok. 72 centów za funt, ale równocześnie zakładają wzrost popytu, także tego proeksportowego.
Wśród popularnie zwanych „softów” do wzrostu cen powróciło w minionym tygodniu kakao (+2,9%). Spowodowane to było utrzymującym się brakiem wilgoci w tej części Afryki, z której pochodzi ok. 70% podaży świata. Rozpoczęły się już zbiory w Nigerii (ok. 5% - 6% światowej produkcji), lecz póki informacji o ich przebiegu jeszcze brak.
Coraz większą uwagę zaczyna przyciągać rynek cukru, szczególnie trzcinowego (w tygodniu: +4,1%, biały w tym czasie: –0,2%). Interpretuje się to m.in. zwiększonymi zakupami Chin i zmiennością pogody na brazylijskich plantacjach, ale tak naprawdę jest chyba głównie rezultat niskich wycen i oczekiwanego odbicia z założeniem, że „twarde dno” - trzcinowy słodzik ma już za sobą. Poza tym, trudno też ukryć fakt, że obawy o gospodarkę Brazylii i jej polityczne losy, nie są tu bez znaczenia. W najmniejszym stopniu dotyczą one jeszcze kawy (w tygodniu Arabica: –2,1%, a Robusta: –2,8%), i poniekąd soku pomarańczowego (–4,2%), niemniej gdyby sytuacja zaczęła się robić w tym kraju jeszcze bardziej napiętą, to przestraszony o losy jednego z najważniejszych „spichlerzy” świata, rynek towarowy przeżyć nawet szał zakupów „na zapas”.
W ubiegłym tygodniu ustabilizował się (o +1,1%) rynek bawełny. Powolny dalszy wzrost notowań wydaje się prawdopodobny przede wszystkim ze względu na gorsze warunki pogodowe w Azji (Chiny, Indie, Pakistan) oraz umiarkowanie optymistyczne oczekiwania eksportowe dla amerykańskiej produkcji. W tym kontekście zwraca się uwagę m.in. na Wietnam, wyrastający na jeden z kluczowych ośrodków w produkcji odzieży w Azji, czyli w świecie.
Wojciech Szymon Kowalski
EFIX Dom Maklerski SA