(PAP) Ostatnie spadki na światowych giełdach są jedynie korektą, a inwestorzy wrócą do rynków akcji zachęceni dobrymi perspektywami wyników spółek - ocenił David Aserkoff, strateg rynków akcji CEEMEA w JP Morgan. Dodał, że większość podaży w trakcie niedawnych zniżek pochodziła od funduszy pasywnych.
"Naszym zdaniem jest to mała korekta i okazja do zakupów, jako że globalny wzrost gospodarczy zarówno rynków wschodzących, jak i rozwiniętych, pozostaje silny. Inwestorzy w końcu uświadomią sobie, że perspektywa wyników spółek jest bardzo dobra i, kiedy korekta się skończy, wrócą do akcji" - powiedział Aserkoff PAP Biznes.
"Konsensus wzrostu wyników dla światowych akcji wynosi: 15 proc. i 14 proc. odpowiednio: w 2017 r. i 2018 r., tymczasem na rynkach wschodzących jest to 24 proc. i 13 proc. Dla Polski prognozowane wzrosty wynoszą: 24 proc. i 2 proc. Większość spowolnienia w Polsce w 2018 r. wynika z niższych marż rafineryjnych w spółkach paliwowych" - dodał.
Giełdy w USA odnotowały w ubiegłym tygodniu wyraźne zniżki. Dow Jones Industrial spadł o 5,21 proc., a licząc od początku roku stracił 2,14 proc. S&P 500 zniżkował o 5,16 proc. (-2,02 proc. YTD), a Nasdaq Comp (WA:CMP). zszedł w dół o 5,06 proc. (-0,42 proc. YTD).
Mocna przecena nie ominęła innych giełd na świecie. Euro Stoxx 600 stracił 5,01 proc. (5,29 proc. YTD), DAX zniżkował 5,3 proc. (6,27 proc. YTD), Hang Seng 9,49 proc. (-1,38 proc. YTD), a Nikkei 225 8,13 proc. (6,07 proc. YTD).
Handel przebiegał przez cały tydzień w otoczeniu podwyższonej zmienności – obrazujący ją wskaźnik VIX zamknął się w piątek w okolicach 30 pkt., wobec wzrostu w okolice kilkuletnich szczytów przy 50 pkt. z początku tygodnia. Przez kilkanaście ostatnich miesięcy na giełdach panowała niska zmienność, a VIX poruszał się przeważnie w dolnych granicach dwucyfrowej wartości wskaźnika.
Ostatnie spadki zakończyły najdłuższy w historii amerykańskiej giełdy okres 404 sesji pod rząd bez spadków o 5 proc. od ostatniego szczytu. Ostatnia korekta w USA miała miejsce w lutym 2016 r., gdy rynek obawiał się spowolnienia wzrostu w Chinach.
Spadki dotknęły także GPW. Na przestrzeni ubiegłego tygodnia WIG stracił 3,8 proc., mWIG 40 poszedł w dół o 3,7 proc., zaś w przypadku sWIG 80 zniżka tygodniowa wyniosła 2,9 proc.
Aserkoff poinformował, że większość podaży w trakcie gwałtownych spadków pochodziła ze strony ETF-ów i produktów indeksowych.
"Większość typowych inwestorów - funduszy emerytalnych, inwestycyjnych itp. - właściwie prawnie wcale nie sprzedawała" - powiedział.
Z przedstawionych przez stratega danych wynika, że w ostatnim tygodniu rynek zanotował odpływy z funduszy ETF na wszystkich rynkach wschodzących w wysokości 375 mln dolarów. To nastąpiło po napływach ok. 7,2 mld dolarów w tym roku przed 6 lutego.
"Innym wartym odnotowania aspektem tej korekty jest to, że zazwyczaj, kiedy widzimy spadki na giełdach w USA i innych krajów rozwiniętych oraz wzrost zmienności na rynkach akcyjnych, to równocześnie obserwujemy dużą wyprzedaż na akcjach, obligacjach i walutach rynków wschodzących. Teraz jednak nie widzieliśmy takiego globalnego odwrotu od ryzyka" - powiedział.
"Rynki wschodzące rosną szybciej niż rozwinięte i ta różnica się powiększa. Zazwyczaj jest tak, że kiedy widzimy szybszy wzrost gospodarczy na rynkach wschodzących, to aktywa tych rynków - akcje, obligacje, waluty - radzą sobie lepiej niż te z rynków rozwiniętych. I to tak naprawdę obserwujemy w ostatnich dniach" - dodał.
Aserkoff podkreślił, że odpływy z rynków akcji nie są w stanie wywołać znaczącego osłabienia waluty.
"Na wschodzących rynkach walutowych dzienne obroty są kilkukrotnie wyższe niż na lokalnych rynkach akcyjnych. Potrzeba czegoś więcej niż jednorazowych spadków cen akcji, by realnie pchnąć forex w dół. Przepływy na akcjach samodzielnie nie są wystarczająco silne, by ruszyć większością walut rynków wschodzących" - powiedział.
W minionym tygodniu złoty osłabił się w relacji do najważniejszych walut. Najmocniej wzrósł kurs USD/PLN (+1,4 proc.). EUR/PLN poszedł w górę o 0,6 proc., w przypadku CHF/PLN i GBP/PLN osłabienie złotego oscylowało w okolicy 0,7 proc.
Maciej Jaszczuk (PAP Biznes)