Wczorajszy wieczór spełnił oczekiwania inwestorów liczących na jastrzębi komunikat komitetu FOMC, który podjął decyzję o utrzymaniu stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych na niezmienionym poziomie, a więc w przedziale <0% - 0,25%>. Dolar wyraźnie umocnił się na szerokim rynku po wczorajszych wydarzeniach, głównie dzięki kilku zmianom, które pojawiły się w komunikacie opublikowanym do decyzji. Przede wszystkim zdecydowano się usunąć fragment mówiący o globalnym ryzyku gospodarczym, które negatywnie wpływa na aktywność ekonomiczną w Stanach Zjednoczonych oraz presję inflacyjną. Przedstawiciele Rezerwy Federalnej uzależniają możliwość podwyżki stóp procentowych w grudniu od danych makroekonomicznych, które do tego momentu zostaną opublikowane. W tym kontekście warto śledzić dzisiejsze wyniki wstępnego PKB ze Stanów Zjednoczonych za trzeci kwartał, które zostaną opublikowane o godzinie 13:30. Konsensus ekonomistów spodziewa się wyniku 1,6%, a więc znacznie niższego w porównaniu do drugiego kwartału tego roku. W wyniku wczorajszych wydarzeń kurs pary EURUSD spadł poniżej poziomu 1,09, a dolar pozostawał najsilniejszą walutą w koszyku G10.
Rezerwa Federalna to jednak nie jedyny bank centralny, który podczas wczorajszego dnia znalazł się w centrum uwagi inwestorów. Decyzję w sprawie poziomu stóp procentowych podjął także bank centralny w Nowej Zelandii, który podobnie jak FED, zdecydował się na pozostawienie poziomu stóp procentowych na niezmienionym poziomie. Jednak przekaz płynący z komunikatu był jednoznacznie gołębi, doprowadzając do wyprzedaży dolara nowozelandzkiego na szerokim rynku. Przedstawiciele RBNZ podkreślili, że dalsza aprecjacja nowozelandzkiej waluty może przyczynić się do podjęcia decyzji o kolejnej obniżce poziomu stóp procentowych. Reakcja rynku na taki przekaz mogła być tylko jedna – aż 10 z 11 ankietowanych przez agencję Reuters ekonomistów, spodziewa się cięcia stóp procentowych o 25 punktów bazowych już na grudniowym posiedzeniu.
To jednak nie koniec emocji związanych z bankowością centralną. Dzisiejszej nocy odbędzie się posiedzenie Banku Japonii, który według wielu inwestorów może zdecydować się na rozszerzenie programu luzowania ilościowego. Brak stabilnej poprawy japońskiej gospodarki, połączony z niedawną aprecjacją jena, która negatywnie wpływa na konkurencyjność eksportu, może poskutkować podjęciem decyzji przez BoJ o dalszym rozszerzaniu luzowania ilościowego.
Na europejskich giełdach od początku dnia przewagę mają sprzedający, jednak nie jest ona duża. Wśród największych spadkowiczów znajdują się włoski FTSE MIB, brytyjski FTSE100 oraz niestety nasz rodzimy indeks WIG20, który traci 1,12%. Z kolei pozytywnie wyróżnia się portugalski PSI20, który rośnie o 1,2%. Niemiecki DAX o godzinie 10:00 traci około 0,1%.