Szczytowe ceny złota znów stały się codziennością. Rekordy padają ostatnio co drugi dzień, a przy chaosie, który mamy na rynkach chętnych do zakupu nie brakuje. Dolar słabiej zakończył tydzień, a inflacja w Polsce znów prześlizgnęła się poniżej 5%.
Słabe zamknięcie tygodnia dla dolara
Amerykańska waluta rozpoczęła poprzedni tydzień od odrabiania strat. Szło dobrze, ale pakiety danych z czwartku i piątku spowodowały, że wróciliśmy niemal do punktu wyjścia. Gorzej od oczekiwań wypadły wydatki Amerykanów. Pomimo tego, że wynik był teoretycznie tylko o 0,1% słabszy, niż przewidywano, to nadal ważna różnica. Rynki boją się załamania konsumpcji w USA. Nie poprawiły sytuacji wyraźnie lepsze od prognoz dochody. Na deser dostaliśmy jeszcze indeks Uniwersytetu Michigan – 57 pkt to najgorsza wartość od lat. Trzeba pamiętać, że są to badania prowadzone na gospodarstwach domowych, a te zwyczajowo są bardziej optymistyczne niż managerowi ankietowani w większości takich badań.
Złoto znów bije rekordy
Wracamy do sytuacji, w której rekord wszechczasów na cenach złota przestaje być zaskoczeniem. W ciągu ostatnich dwóch tygodni mniej było dni bez niego niż z nim. Jeszcze na początku tego roku poziom 3 000 USD wydawał się niemożliwy do przebicia w najbliższych miesiącach. Jednak osiągnęliśmy go już w połowie marca, a dzisiaj mamy 3 125 USD. Obecne prognozy mówią o ataku aż do 3 300 USD. Oprócz pytań, jak długo będzie trwał ten ruch, zanim inwestorzy zaczną poważnie realizować zyski, nasuwa się jeszcze jedno – dlaczego to się w ogóle dzieje? Większość analityków wskazuje, że złoto wraca w wielkim stylu jako instrument niezależny od stóp procentowych. Teoretycznie przy obniżających się stopach najpopularniejszą alternatywą są giełdy. Te jednak zaliczyły ostatnio słabe dni. Biorąc pod uwagę sytuację geopolityczną, a raczej jej zupełną nieprzewidywalność za nowej administracji USA, nie można się dziwić, że kapitał szuka bezpieczeństwa. Pytanie tylko jak długo cena może iść w górę.
Niższa inflacja za marzec
Poznaliśmy dzisiaj inflację konsumencką w Polsce – wynosi 4,9% w ujęciu rocznym. Oczekiwania mówiły o wyniku 5,1%. Mamy zatem utrzymanie wartości sprzed miesiąca. Prognozy NBP mówią o znacznie wyższych poziomach, ale trzeba pamiętać, że po drodze mieliśmy zmianę składu koszyka inflacyjnego. Jest to coroczny proces, więc nie jest to coś, co powinno nas zaskakiwać. Natomiast predykcje robione w starym składzie mogą mieć pewne błędy. Teoretycznie niższa inflacja powinna osłabiać walutę, bo będzie przybliżać obniżki stóp procentowych. Jednak w Polsce ostatnio to tak nie działa, a RPP ma dużo ważnych momentów, które chce przeczekać, zanim podejmie decyzję.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
11:00 – Włochy – inflacja konsumencka,
14:00 – Niemcy – inflacja konsumencka.