Nisko wiszące owoce zostały już zebrane. Przypadkowa obserwacja sugeruje właśnie z taką sytuacją mamy do czynienia. Indeks S&P 500 gwałtownie odbił się od poprzedniego najniższego poziomu zamykając się w piątek (17 lutego) 14% powyżej październikowego dołka.
Oczywiście rynek może nadal rosnąć. Pytanie brzmi, czy gwiazdy nadal mają korzystne ustawienie do dalszych wzrostów napędzanych warunkami wyprzedania. W tym momencie jest to trudniejsze wezwanie. Aby uzyskać pewną perspektywę dlaczego, uruchomimy podstawowe analizy.
Obserwacja pierwsza: akcje cieszyły się pomyślnymi wiatrami w ostatnich miesiącach. Dopóki trend ten się nie potknie można oczekiwać więcej tego samego. Zdobądź jeden punkt za byczy pogląd.
Aby oszacować, czy rynek jest nadal wyprzedany, czy nie, przejdźmy do zestawu wskaźników, które oferują więcej informacji w tej materii. Poniższy wykres przedstawia ilościowo zachowania trendów S&P 500 w wynikach-z, pod względem odchyleń rynków od 200-dniowej średniej kroczącej. W ten sposób niedawne ożywienie rynku stawia go w strefie neutralnej (w zakresie -1/1) co oznacza, że odchylenie trendu jest w tej chwili "normalne". Innymi słowy, argument za oczekiwaniem, że akcje wzrosną lub spadną w najbliższym czasie wygląda bardziej jak rzut monetą w tym narożniku.
Zobaczmy, czy ten profil potwierdza się w alternatywnych szacunkach warunków wykupienia/wyprzedania. Analiza liczb w oparciu o kroczącą roczną stopę zwrotu sugeruje, że w ostatnim odbiciu na rynkach wciąż istnieje spory potencjał wzrostowy.
Sześciomiesięczne okno sugeruje, że nadal obowiązują warunki wyprzedania, choć skromne w porównaniu z rocznym przedziałem czasowym.
Na koniec moja próba agregacji kilku miar warunków wykupienia/wyprzedania w jednym wskaźniku - Sentiment Momentum Index. Na tym froncie warunki rynkowe są w strefie neutralnej.
Wniosek: S&P 500 znajduje się w stanie wyprzedania ocenianym od neutralnego do umiarkowanego w najbliższej perspektywie. Tylko roczne okno na powyższych wykresach nadal odzwierciedla stan wyprzedania. Mój pogląd: w dzisiejszych czasach istnieją silniejsze argumenty przemawiające za utrzymywaniem byczych oczekiwań pod kontrolą na rzecz krótkoterminowych perspektyw.