Dane z Chin obserwowane bez kontekstu wyglądają fatalnie. Eksport -25,4%, import -13,8%. Lepsze dane z Japonii. Amerykanie mniej się zadłużają. Niemiecki przemysł odzyskuje renomę. Dobre dane ze Szwajcarii nie cieszą frankowiczów.
Dane z Chin były szokiem. Analitycy spodziewali się spadku eksportu w skali roku o 12,5%. Taka wartość wydawać by się mogła absurdalna. Ciężko wyobrazić sobie gospodarkę zwijającą się w takim tempie. Odczyt wyniósł jednakże -25,4%. W tym samym czasie import spadł o “zaledwie” 13,8%. Tutaj zaskoczenie było mniejsze. Czy to jest katastrofa? Wynik jest słaby, ale warto zwrócić uwagę na kilka okoliczności łagodzących. Jedną z nich jest tzw. “efekt bazy”. W lutym 2015 mieliśmy niespodziewany jednomiesięczny wzrost eksportu. W tym roku nadeszła więc korekta tamtego poziomu. Nawet takie wyjaśnienie nie są wstanie poprawić tych danych, aczkolwiek są one mniej złe. Na rynku pojawia się również wyjaśnienie, że za częścią importu stały fikcyjne faktury służące do wywozu kapitału z Chin. Lokalni inwestorzy musieli być znacznie bardziej gotowi na taki odczyt niż zachodni analitycy, gdyż giełda zamknęła się dzisiaj niemal zerowym, ale wzrostem.
Lepsze dane z Japonii. Wzrost PKB wyniósł 0,7% wobec oczekiwanego 0,5%. Dodatkowo saldo rachunku bieżącego w bilansie płatniczym spadło kolejny miesiąc z rzędu. Obecna nadwyżka jest ponad dwukrotnie mniejsza niż dwa miesiące temu. W tym tempie w okolicach maja Japonia może mieć deficyt handlowy.
Wczorajsze dane z USA mówią o najwolniejszym od 3 lat przyroście kredytów w USA. Przybyło ich tylko 10,5 mld dolarów. Co ciekawe doszło do redukcji kredytów odnawialnych. W tej pozycji dominują karty kredytowe. Wskaźnik ten był oczywiście znacznie wyższy w grudniu podczas świąt. Jego spadek dobrze świadczy o gospodarce, bo to znaczy, ze Amerykanie nie wpadają w pułapkę zadłużenia aż tak. W ramach równowagi gorzej od oczekiwań wypadł indeks Sentix w Unii Europejskiej.
Od rana poznaliśmy zaskakująco dobre dane z Niemiec. Produkcja przemysłowa niespodziewanie zamiast spaść o 1,6% skali roku wzrosła o 2,2%. Jak nietrudno się domyślić wiązało się to z nagłą sprzedażą dolarów i zakupem euro co podniosło kurs EUR/USD o niemal pół centa.
Lepsze dane nadeszły natomiast ze Szwajcarii. Stopa bezrobocia spadła o 0,1% wobec poprzedniego odczytu i oczekiwań. Wzrosła również inflacja. Zamiast spodziewanej deflacji 0,1% obserwowaliśmy wzrost przecietnego poziomu cen o 0,2%. Informacje te nie powinny cieszyć kredytobiorców frankowych, gdyż dobra kondycja szwajcarskiej gospdoarki oznacza dla nich wyższe raty kredytów. Te dane kosztowały mniej więcej 1 grosz na kursie.
Na dzisiaj to już koniec ważnych danych makroekonomicznych, aczkolwiek wystąpienie prezesa Banku Anglii o 10:15 może jeszcze trochę emocji na rynki wprowadzić.