Financial Industry Regulatory Authority (FINRA), czyli Komisja ds. Regulacji Branży Finansowej, jest amerykańską pozarządową i niezależną organizacją non-profit zajmującą się ochroną inwestorów oraz nadzorem nad podmiotami świadczącymi działalność brokerską na terenie Stanów Zjednoczonych, a także ich regulacją. W piątek FINRA wystosowała tzw. notę regulacyjną do wszystkich podmiotów, które jej podlegają. Z dokumentu wynika, iż ten regulacyjny watchdog wymaga przedstawiania szeregu szczegółowych informacji dotyczących szeroko pojętej działalności na rynku kryptowalut, po to by „sprawdzić stopień zaangażowania firm brokerskich w ten świeży obszar”.
Co konkretnie FINRA chce wiedzieć?
Przede wszystkim, czy dany podmiot prowadzi lub zamierza prowadzić obrót kryptowalutami, przyjmuje takowe od klientów, zarządza połączonymi środkami krypto, bierze udział w sprzedaży tokenów oraz czy świadczy związane z nimi usługi doradcze.
Amerykański regulacyjny watchdog nie omieszkał też zapytać o proces kopania kryptowalut – również w ramach prowadzenia węzłów (ang. nodes) i czerpania korzyści z tytułu przechowywania i przetwarzania transakcji, a także o „wszelkie inne przypadki wykorzystania technologii blockchainowej”.
W swoim oficjalnym komunikacja FINRA napisała:
O co tak naprawdę chodzi w tajemniczej notyfikacji?
Aby powiedzieć coś więcej o implikacjach decyzji FINRA, warto spojrzeć przede wszystkim na tryb, w jakim brokerzy zostali poinformowani o obowiązku udzielania wymaganych informacji. Chodzi o notyfikację regulacyjną (ang. regulatory notce).
Biorąc poprawkę na zawiły żargon, wręcz urzędniczą nowomowę, którą często posługują się organy regulacyjne, trzeba wczytywać się w zawoalowane znaczenia ukryte między wierszami. Gdy przestaniemy trzymać się wyłącznie warstwy językowej, „regulatory notice” można bardziej przetłumaczyć jako „Powiadomienie o rekomendacji związanej z wymogiem regulacyjnym”. Tym bardziej, że tzw. „powiadomienie” najeżone jest skomplikowaną terminologią prawno-finansową. Mówiąc wprost i zdejmując białe rękawiczki (polski KNF również często stosuje określenie „rekomendacja” ale ujmując rzecz kolokwialnie „nikt mu nie podskoczy”), FINRA ma na myśli egzekwowalne prawnie obowiązki.
FINRA to tak naprawdę pełnokrwisty watchdog
Gdy poparzymy na dane liczbowe związane z FINRA, przekonamy się, że mamy do czynienia z potężną instytucją. Nadzoruje ona około 4.250 firm brokerskich, 162.155 oddziałów oraz ok. 629.525 zarejestrowanych osób fizycznych świadczących usługi doradztwa. FINRA zatrudnia blisko 3400 pracowników, zaś kierowana jest z dwóch ośrodków centralnych w Wahington, DC i w Nowym Jorku, a także 20 oddziałów regionalnych. Podlega pod Amerykańską Komisję Papierów Wartościowych i Giełd (SEC).
Posiada bardzo szeroki zakres uprawnień udzielonych jej bezpośrednio przez amerykański Kongres w 2007 roku i zajmuje się nadzorem głównie firm brokerskich pośredniczących w handlu papierami wartościowymi. To nie jest żadne symboliczne, kilkuosobowe gremium doradcze. FINRA regularnie nakłada wielomilionowe kary pieniężne na największych graczy rynkowych. Pisaliśmy mi.in. o $13 milionów kary nałożonej we wrześniu zeszłego roku na Morgan Stanley (NYSE:MS) w związku z naruszeniami w zakresie trustów inwestycyjnych.
Podsumowanie
Nie ulega wątpliwości, iż podmioty regulacyjne, by mogły skutecznie spełniać swoje zadania nadzoru nad instytucjami finansowymi, a przez to chronić konsumentów, potrzebują do tego rzetelnych, ustandardyzowanych danych. To, co może budzić pewien niepokój i wątpliwości w przypadku FINRA, to szeroki zakres informacji, które firmy brokerskie będą zobowiązane zgłaszać. Jak ogólnie wiadomo, rynek kryptowalutowy jest z jednej strony bardzo młody, z drugiej zaś rządzi się specyficznymi prawami, jakże odmiennymi np. od sektora papierów wartościowych. Czy FINRA, zasypując podlegające jej podmioty pytaniami, osiągnie swój cel, jakikolwiek by on nie był? Czy nie przyniesie to przypadkiem odwrotnego efektu w postaci przenoszenia się firm brokerskich do bardziej przyjaznych i mniej wścibskich jurysdykcji?