(PAP) Kurs Dino Polska, właściciela sieci supermarketów, kontynuuje w czwartek wzrosty i jest na najwyższym poziomie w historii. Analitycy wskazują, że spółka może skorzystać na zapowiedzianym nowym impulsie fiskalnym, który powinien jeszcze zwiększyć siłę nabywczą klientów. Po ostatnich wzrostach zniżkuje kurs Eurocashu.
O godz. 9.45 kurs Dino Polska zyskuje 0,7 proc. do 112,9 zł. To najwyższy poziom od początku notowań spółki w kwietniu 2017 roku.
Od 25 lutego kurs Dino wzrósł ponad 15 proc.
"Kurs Dino rośnie w reakcji na zapowiedziany bodziec fiskalny, który powinien utrzymać wzrost konsumpcji na rozsądnym poziomie" - powiedział PAP Biznes Łukasz Wachełko, analityk Wood&Co.
W sobotę 23 lutego Prawo i Sprawiedliwość przedstawiło pakiet propozycji programowych, w tym m.in. 500+ na pierwsze dziecko bez kryterium dochodowego od lipca i "trzynasta" emerytura od maja tego roku. Rząd szacuje koszt dodatkowej emerytury na 9-10 mld zł, a dodatkowe 500 zł na każde dziecko to 18,5 mld zł rocznie.
Krzysztof Kawa, analityk Ipopema Securities, wskazuje, że Dino mocno zareagowało na propozycje fiskalne ze względu na ekspozycję geograficzną tej sieci.
"Teoretycznie, licząc po udziałach rynkowych, największy impuls powinna dostać Biedronka, ale skłonność do konsumpcji tych 500+ wśród klientów Dino będzie większa niż innych sieci ze względu na mniejszą zasobność ich portfela" - ocenił Kawa.
"Jeśli nie wydarzy się nic nieoczekiwanego i konsumpcja pozostanie mocna, to w Dino sytuacja powinna być dobra, a wisienką na torcie jest impuls fiskalny, który jeszcze powinien zwiększyć siłę nabywczą. Spółka nie ma tak dużego jak inne sieci problemu z presją płacową i brakiem siły roboczej, a liczba otwarć sklepów w 2018 roku pokazuje, że nie ma też zatorów organizacyjnych i inwestycyjnych" - dodał.
Analityk widzi jeszcze pewien potencjał wzrostu kursu Dino. Rekomendacja Ipopemy dla Dino to "kupuj" z ceną docelową 119 zł.
Łukasz Wachełko z Wood&Co. wskazuje, że na ogłoszonych propozycjach programowych PiS skorzystać mogą nie tylko spółki handlu spożywczego: Dino, Biedronka, Eurocash, ale też pozostali gracze z rynku dóbr konsumpcyjnych.
"Myślę, że wydatki będą szły nadal na produkty podstawowe, w tym żywność, ale też na dobra trwałego użytku, czy wakacje. W przeciwieństwie do pierwszego programu 500+, gdy dość mocną rolę odgrywał próg dochodowy, teraz program adresowany jest szerzej i można zakładać, że część środków pójdzie w oszczędności" - powiedział analityk.
Po intensywnych wzrostach z ostatnich dni, w czwartek spada (o 0,9 proc.) kurs Eurocashu. W ciągu 5 dni, czyli od czasu publikacji raportu za IV kwartał, akcje spółki podrożały o ponad 16 proc.
Analitycy oceniają, że kluczowy wpływ na pozytywną reakcję rynku miały dobre wyniki Eurocashu za IV kwartał.
"Eurocash pokazał całkiem niezłe dynamiki LFL za IV kwartał, co napawa pewnym optymizmem, choć problemem są koszty pracy, które rosną jeszcze szybciej. To był jednak pierwszy od dawna raport kwartalny, który nie rozczarował. To wystarczyło, by reakcja inwestorów była pozytywna" - powiedział Łukasz Wachełko z Wood&Co.
Krzysztof Kawa z Ipopemy ocenił, że najważniejsze było ogłoszenie przez spółkę przyspieszenia procesu integracji sieci detalicznej.
"Poprzednio Eurocash zakładał, że w tym roku dojdzie do rebrandingu Mili na Delikatesy Centrum i dopiero po jego zakończeniu możliwa będzie integracja m.in. logistyki. Teraz spółka poinformowała, że oba procesy będą się toczyć jednocześnie, dzięki czemu sieć detaliczna będzie gotowa do wzrostu na przełomie 2019 i 2020 r., a nie w 2020-21 roku, jak zakładałem. To zostało pozytywnie odebrane przez rynek, bo ta sieć detaliczna mocno ciążyła w wynikach. Pozostaje pytanie o efektywność, bo patrząc na historię, w ostatnich latach nie było najlepiej z osiągnięciem założonych celów" - powiedział Kawa. (PAP Biznes)